Obserwatorzy

sobota, 6 lipca 2013

Chapter 53.

Czasami jedna rzecz lub jedno wydarzenie odmienia w ten sposób, by następnego razu już nie pokazać swojej słabości, płaczu. Cały tydzień próbowałam jeść normalnie, rozmawiać, ale ani razu się nie zaśmiałam, choć pracuję nad tym. To właśnie Liam, z którym spędzałam każdą chwilę w dzień jak i w nocy, wywołał u mnie taką zmianę. Był załamany na początku, ale związek jego i Danielle miewa takie huśtawki i on wie, że niedługo do siebie wrócą, może za miesiąc, a nawet rok, ale wrócą. Ja już nie byłam taką optymistką. W pewnym stopniu pogodziłam się z odejściem Niall'a. Już teraz z nikim o tym nie rozmawiam, bo próbuję o tym zapomnieć. Gorzej jest jednak, gdy zostaję sama, wtedy te myśli wracają ze zdwojoną siłą.
Poprzedniego dnia byłam z Liam'em w klubie i nawet pozwoliłam sobie na nie odepchnięcie flirtu jakiegoś chłopaka, z którego koledzy niby ukryci, ale i tak ich widziałam, że śmiali się z niego. Dlatego pomogłam mu i nawet figlarnie pocałowałam go w policzek, po czym to u niego pojawił się uśmiech. Jednakże takie przygody były jednorazowe. Nie szukam teraz chłopaka, za bardzo boli miłość. Wszystko musi się ułożyć, muszę zamieszkać sama i się ogarnąć w tym wszystkim, może dopiero potem.
Dzisiaj miał jechać po swojego laptopa, bo naszą chęć zrobienia wspólnego Twitcama psuł mój laptop, na którym nie dało się włączyć tego programu, a Hazz wczorajszego wieczoru pojechał do Melanie, a w zbiegu okoliczności Lou pojechał do Eleanor.
Podejrzane, ale kłócić się nie będę, Kto ich wie, co uknóli.
Ostatnio- czyli od poprzedniego dnia- byłam ciut więcej szczęśliwa. Ubrałam się, tak gdyby moje zdjęcia z tego dnia, trafiły jakimś sposobem do Niall'a i byłby zazdrosny, o to mi chodzi. Krótka bluzka z prześwitującej koronki była głównym akcentem.
Na dworze ładnie świeciło słońce, ale lekko mżyło.
Gdy ja się szykowałam, Liam wyszedł z Whity. Wzięłam ją następnie do torebki i wsiedliśmy do samochodu Liasia. Długo jechaliśmy do jego domu, w którym teraz nikt nie mieszkał, bo Danielle się wyprowadziła.
Ja zostałam przed autem, Whity w środku a Liam poszedł po laptopa. Nie spodziewałam się że Whit pobiegnie za nim i nawet moje wołania nie zawróciły jej.
Wiedziałam, że przywiązała się do niego, ale nie aż tak, żeby chodzić za nim krok w krok. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wtedy zdałam sobie sprawę że był to ten pierwsze raz od dłuższego czasu, a wywołany został przez błahostkę.
Tego dnia również z Liam'em planowaliśmy pójść do klubu, ale najpierw powinniśmy skoczyć do sklepu, bo wczoraj opróżniliśmy zawartość lodówki.
Wreszcie wyszedł Payne, ale Whit nie widziałam.
-Liam, gdzie Whity? - zaniepokoiłam się, bo na pewno biegła do domu.
Uśmiechnął się i zza bluzy ją wyciągnął. Teraz już się zaśmiałam. Jego czyn chyba to miał na uwadze, rozweselić mnie.
Podeszłam do niego i wzięłam Whity, którą wsadziłam do torby. Liam podniósł do góry brew.
-No co? Tam chociaż ma ciepło.
-Jest ponad 20 stopni.
Wytknęłam mu język i położyłam ręce na ramionach. Pewnie postronny obserwator miałby bujną wyobraźnie, gdyby nas zobaczył, ale przestało mnie obchodzić co o mnie mówią i o innych. Prawda jest jedna a napewno prawda jej nie serwuje.
-To co teraz? - uśmiechnął się i teraz to on objął mnie w pasie, co skwitowaliśmy śmiechem.
Poruszyłam kilkukrotnie brwiami, po czym podniósł mnie i zaniósł do samochodu.
Postawił mnie dopiero przed otwartymi drzwiami i tak się śmiałam, że nie wiedziałam w którą stronę iść. Gdy wsiadłam do auta, nadal trzęsłam się ze śmiechu. Tak jakby zdarzenie sprzed tygodnia nie miało miejsca.
Teraz naszym celem było Tesco. Trudno było w sobotę o dobre miejsce na parkingu.
Zaparkował tak daleko wejścia, że w połowie straciłam ochotę na jakiekolwiek jedzenie.
Ciągnął mnie za rękę i wreszcie doszliśmy. Do wózka włożyłam w torebce Whity, która wychyliła główkę i przyciągała spojrzenia innych ludzi robiących tak samo zakupy jak my.
Starałam się nie odzywać głośno, by nikt nas nie zauważył, ale to nikt nie wkraczało w grę, może większość osób. Po prostu od razu w internecie pojawiłyby się informacje że byliśmy razem w sklepie, nie potrzebuję teraz niepotrzebnych, 'doklejonych' plotek.
Pełny wózek (bo Whity, która wyszła z torebki zajmowała połowę) dopchaliśmy do kasy. Tam w kilka sekund rozległ się okropny krzyk. Rozejrzałam się tak samo jak pozostali. To jakaś dziewczyna - 13-14 lat- patrzyłam prosto na Liam'a rozanielonymi oczami. Ten się uśmiechnął do niej i pomachał, a że już zapłaciłam, mogliśmy wyjść, by więcej osób tak nie zareagowało.
Na dworze nieźle się rozpadało, musiałam zarzucić na głowę kurtkę, zresztą na Whit też. Za to Liam szedł spokojnie i nic mu to nie przeszkadzało. Na domiar tego samochód wydawał się dalej niż był w rzeczywistości.
Wręcz z radością weszłam do suchego wnętrza. W drodze do domu Payne dostał wiadomość, którą przyjął niezbyt przyjaźnie.
-Muszę jechać do studia, na góra pół godziny.
-Nie ma sprawy, poczekam.
Zmarszczył czoła i już wiedziałam że na moje nie przystanie.
-Nie będziesz tutaj siedzieć, wejdziesz ze mną do góry.
Jęknęłam przeciągle, ale to nic nie dało. Miałam nadzieję że Paul nie będzie pytał o NIEGO. Musieliśmy zawrócić i kilka minut, a byliśmy na miejscu.
Szłam ten cały czas krok za Liam'em, bo nadal się wahałam. Gdy weszliśmy - co mnie zdziwiło - Paul zaczął się rozglądać.
-Gdzie jest Niall? - to pytanie głównie skierowane było do mnie.
-Nie wiem - odpowiedziałam szczerze.
Podrapał się po głowie zmieszany. Spojrzał się raz na drzwi, potem na chłopaków i znów na drzwi.
-Ja myślałem że on i ty to...
-Paul, Olivia i Niall nie są już razem - przerwał mu stanowczo Liam.
Higgins podniósł czoło do góry.
-Ehm... no - miałam powiedzieć coś, ale wyszło tylko to.
-Przyjechała tu ze mną - dodał, jaky czytał mu w myślach.
-Okej, to ja może poczekam na zewnątrz - zaproponowałam - tylko nie za długo - to już powiedziałam do Liam'a, który się uśmiechnął, a reszty reakcja... była jednoznaczna, każdy się baaardzo zdziwił.
Stanęłam koło drzwi.
-Dzielicie się nią jakby była zabawką i nawet ty Liam? Co ty sobie myślisz, najpierw Zayn, potem Niall, gdzieś w międzyczasie Harry, cholera gdzie jest Harry!
-Nikt tu się nikim nie dzieli! - krzyknął Liam, lekceważąc jego pytanie.
Ale mnie też zaciekawiło to gdzie jest Harry, bo w środku go nie było. Nie miałam czasu żeby się zastanowić, bo wyszedł Liam i otoczywszy mnie ramieniem ruszył w stronę windy. Widać było że się zdenerwował, ale wystarczyło że poklepałam go po plecach, tak jaby mówiąc 'nie przejmuj się' i od razu się rozpogodził.
Wróciliśmy do domu z zniecierpliwioną Whity, która już miała dosyć przejażdżki.
Nie była tylko znudzona, ale po chwili okazało się co jej było. Zwymiotowała na siedzenie z tyłu.
-Fuuu - jęknął Liam.
-Zapłacę za czyszczenie - od razu zaproponowałam, ale on się zaśmiał.
-Nie trzeba i tak miałem dawno oddać ten chlew do myjni.
-Na prawdę?
-Tak.
Na szczęście byliśmy już blisko, wzięłam Whit do domu, bo bałam się że znów coś z niej wyjdzie. Natomiast Liam znów pojechał, ale tym razem oddać samochód do czyszczenia. Że też ani trochę się nie zdenerwował.
W domu nie było nikogo, a gdy położyłam Whity na ziemi, dając jej do zrozumienia że może już sama iść, ta tylko się położyła i ani się ruszać.
Miałam jej poświęcać więcej czasu, więc usiadłam na kanapie, gdzie ją też przeniosłam. Nie zostało mi nic jak czekać na Liam'a, dlatego włączyłam telewizor.
To nie, to głupie, a to głupsze. Ostatnio straciłam chęć do wszystkich programów telewizyjnych, jak i do mojej życiowej pasji - muzyki. Każdy utwór, każda ballada budziła w moim sercu tą dziurę która paliła wtedy niemiłosiernie. Po prostu nie mogłam poddawać się tekstowi jakiejkolwiek piosenki, które w większości były o miłości.
Wtedy zauważyłam na stoliku jakieś zeszyty? Wzięłam jeden do ręki. No jasne, to były zeszyty 1D, a jakieżby inne były w tym domu, przecież nie stare Harry'ego od matematyki.
Nie panując nad tym przejechałam opuszkiem palca po twarzy Niall'a. Nie zważywszy na to ile czasu minie, on zawsze będzie siedział gdzieś głęboko mnie.
Odłożyłam pośpiesznie zeszyt i zaczęłam rozpakowywać torby z zakupami. Musiałam się czymś zająć bo pewnie bym zwariowała ze swoimi zdołowanymi myślami.
Po jakimś czasie, gdy już kończyłam ktoś wszedł, tylko Lou czy Liam, a może Harry raczył się pojawić.
-Oliv jesteś? - usłyszałam głos Liam'a.
-Tak, w kuchni.
Właśnie skończyłam opróżniać torby z zakupów, dlatego usiadłam przy stole.
Usiadł przede mną i bawił się własnymi palcami.
-Liam jeszcze raz cię przepraszam za Whity, nigdy tak długo nie jeździłam.
-Nie ma o czym mówić, chociaż przyśpieszyłaś moją decyzję o czyszczeniu samochodu - uśmiechnął się i straciłam wszystkie możliwe argumenty.
Miałam już coś odpowiedzieć, ale w salonie zadzwonił mój telefon. Szybko do niego pobiegłam i odebrałam, nie patrząc kto to.
-Halo?
-Olivia słuchaj mnie uważnie. Za pół godziny Melanie przyjedzie po ciebie. Uszykuj się, bo wsiądziesz w pierwszy samolot do Miami.
-Co? czemu?
-Nie ma czasu. Jestem tutaj z Niall'em, choć on chce stąd jechać i nie mówi gdzie, musisz przylecieć jak najszybciej.
-Czemu to robisz?
-Mówiłem że pomogę, ale robię to też dla Niall'a. Teraz nie ma czasu, masz pół godziny. Gdy tu dolecisz będzie godzina 11.00 więc przyjdź do hotelowego basenu, spróbuję zaciągnąć tam Niall'a. Hotel jest na ulicy Mountrashomord.
Rozłączył się. Nie wiedziałam co robić, dlatego pobiegłam do góry.
-Olivia! - krzyknął i pobiegł za mną - co się stało?
-Lecę zaraz do Miami. To moja ostatnia szansa.
-Niall jest tam?
-Tak.
-To pomóc ci w czymś?
-Przynieś proszę moje kosmetyczki z łazienki i poszukaj w szufladach paszportu.
Sama zajęłam się wpakowywaniem pierwszych lepszych ubrań do małej walizki, bo z pewnością dłużej niż dzień tam nie zostanę.
Przebrałam się w coś odpowiedniejszego do Miami i zapięłam walizkę.
-Masz ten paszport? - pośpieszyłam go.
-Nie ma go, mogłabyś trzymać wszystko w jednym miejscu.
-Cholera, jest w pokoju Niall'a, przepraszam, zapomniałam.
Wywrócił oczami i poszedł tam. Następnie wrócił, podał mi i wziął walizkę by znieść po schodach.
Usłyszałam trąbienie samochodu.
-Powodzenia- życzył mi Liam, przytulając mnie.
-Przyda się.
Pocałowałam Whity w czubek głowy i wyszłam szybko. Nie obejrzałam się za siebie, tylko pośpiesznie wsiadłam do samochodu.
Nie wiedziałam do powiedzieć Melanie.
-Razem z Harry'm to zaplanowaliście prawda? - palnęłam, jakby to nie było oczywiste.
-Głównie Harry, niepokoiło go zachowanie Niall'a, tak jak mnie twoje.
Kiwnęłam głową i pozwoliłam jej skupić się na drodze.
Byłam strasznie zdenerwowana. Dowiedziałam się też że Mel nie leci ze mną, pożegnałam ją w wyniku tego przed salą odpraw i potem byłam zdana na siebie.
Od razu mogłam wejść do samolotu, w którym byłam niemalże ostatnia.
Lot mijał strasznie wolno, nie mogłam się doczekać aż się zakończy, ale też bardzo się bałam, bo pewnie ponownie nie będzie ze mną chciał rozmawiać.
Gdy po czterech godzinach lotu stewardesa przyniosła mi różowy napój. Ale ja na pewno go nie zamawiałam, bo byłam zbyt zdenerwowana.
-Przepraszam, to chyba nie dla mnie.
-To od tamtego pana. - wskazała na jakiegoś chłopaka siedzącego nieopodal mnie.
Patrzył się na mnie więc odwróciłam głowę. Uśmiechnęłam się do niej i podziękowałam za informację.
Jeszcze tego brakowało. Wzięłam łyk, żeby udać chociaż miłą, ale więcej już nie piłam.
Czekałam tylko aż ten lot się zakończy. A gdy siedziałam już w taksówce do hotelu podanego przez Hazze chciałam jeszcze siedzieć w samolocie.
Na ulicy Mountrashmord był tylko jeden hotel. Moją walizkę wzięłam ze sobą, ale zostawiłam ją przed wejściem do pomieszczenia basenu. Kurtkę zostawiłam również, ale żałowałam że nie mam okularów.
Weszłam wreszcie mocno zdenerwowana. Akurat (przy moim pechu) Niall szedł w moją stronę z Paulem u boku i fankami.
Stanął jak wryty gdy mnie zobaczył, tak jak pozostali.



--------------------------------------

:)) Trochę nudny na początku i wgl, ale następny mam nadzieję że będzie lepszy!
Który pojawi się gdy będzie 9-10 komentarzy <33

Zapraszam również na nn na moim drugim blogu : Trying Not To Love You

17 komentarzy:

  1. boze boze boze ... alez ty masz talent ! uwielbiam cie ! a te chwile z Liasiem ! czekam na nexta ! dzieki za info na TT;* i blagam o powrot Nialla ! kocham cie ! TT Arri_g

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział jest świetny. ciekawe czy niall wybaczy olivi. dodaj nn jak najszypciej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! Dawaj następną część nie chce tak długo czekać nooo...!!!
    Jeśli oni nei będą razem to cie znajde choćby na końcu świata!!
    Zapraszam na 8 rozdział
    http://he-is-just-a-friend.blogspot.nl/2013/07/rozdzia-8.html
    Pozdrawiam Vicky :)

    OdpowiedzUsuń
  4. NO ON MUSI JEJ WYBACZYĆ!. po prostu musi. oni muszą być razem , bo są dla siebie stworzeni. kurde no !

    OdpowiedzUsuń
  5. Londyn to idealne miasto na spełnianie swoich najskrytszych marzeń. Każdy człowiek mieszkający właśnie w tym mieście wie o tym doskonale. Jednak nie każdy człowiek wiedzie kolorowe życie, bo przecież nigdy nie jest łatwo. Millie Farris to jedna z nielicznych nastolatek, która w swoim życiu przeżyła nie jedną wstrząsającą historię. Ale światu nie udało się jej strącić z równowagi.
    Mimo dramatycznych chwil z jej życia, które cały czas się namnażają Millie nad tym panuje. Jednak pewna sprawa ją przerasta, a wtedy w jej oczach wszystko traci cały sens. Jej życie spada na inną drogę, a ona sama nie potrafi sobie z tym poradzić.
    Czy w końcu sobie poradzi?
    Czy zyska prawdziwych przyjaciół?
    Czy w jej historii znajdzie się cień miłości?
    Czy jej życie można określić jako wiecznie tocząca się gra?
    Jeśli chcesz znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania to zapraszam do czytania mojego bloga.

    Cześć! :) Jeśli masz czas to zapraszam na mojego nowego bloga, na którym dopiero widnieje prolog. Kto wie? Może Ci się spodoba. Wpadnij i wyraź szczerą opinię, może być ona negatywna, bo przecież nikt nie jest idealny :)
    http://maze-of-disease.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Millie ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne, czekam na nexta ;DDDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham i czekam na nn <3333333
    masz talent!

    Przy okazji zapraszam:
    http://www.najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaa! Nareszcie kolejny świetny rozdział *.*
    Jestem taka ciekawa co będzie w next ;D
    Plis szybka kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieźle.Hmmm...
    Ciekawość rośnie z każdym rozdziałem. ;D
    Podoba mi się.
    I ta ekscytacja gdy zauważę, że jest nowy rozdział. ;P
    Nie do opisania.
    Podoba mi się.
    Pozdrawiam Bella♥

    Zapraszam na:
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. "Mam wielki mętlik w głowie - pomyślałem, gdy po raz kolejny dzisiejszego wieczoru upijałem duży łyk piwa. Alkohol dawał mi pewne ukojenie w takich momentach tylko przed czym miałem się bronić?"
    http://life-are-moments.blogspot.com/

    Zapraszamy serdecznie na nowy rozdział z perspektywy Nialla. Zachęcamy do wyrażania szczerej opinii na temat naszego bloga oraz do dodawania się do obserwatorów, jeśli Ci się podoba. Można również zadawać pytania nam - autorką - oraz bohaterom opowiadania.
    Z góry przepraszam za spam, a jeśli Cię nim uraziłam to go usuń.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia, Jamie ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. No kurcze no nie!!
    On do cholery musi jej wybaczyć! Oni muszą być razem! Nie przeżyje jak będzie inaczej... xD
    I fajnie, że Liam jest przy niej. No ale kurcze to nie to samo co Niall :D
    Oni mają być razem!
    Dodawaj już szybko następny bo no urwałaś w takim momencie że zaraz oszaleję!
    Czekam niecierpliwie nn :**
    Dodawaj szybko! <3
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. NOMINUJĘ CIĘ DO LIEBSTER AWARD.
    WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ NA MOIM BLOGU.

    http://in-my-mind-i-cry-for-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział po prostu. FANTASTIC! ♥
    Czekam na nn ;3

    Anglia, Londyn - miasto pełne życia, a także problemów. Zamieszkuje tam dziewczyna, która ma dziecko. Ojcem dziecka jest chłopak z irlandzko-brytyjskiego zespołu. Niestety dziewczyna nie wie jak on ma na imię. Jej tata - menadżer sławnego Boy's Band'u nie ma za dużo czasu dla córki i wnuczki. Pewnego pięknego dnia wychodzi z Lux na spacer.
    Spotyka jego - ojca dziecka.
    Spanikowana nie wie co robić i idzie tak, żeby
    nie zwrócić na siebie uwagi.
    Udaje się jej.
    Zadowolona udaje się do domu, a w domu czeka ją niespodzianka.
    Jak myślicie co to za niespodzianka?
    Czy Marry powie Zayn'owi, że ma córkę?
    Jakie czekają na nią problemy i wypadki?
    Ile będzie czasu się ukrywać?
    Wiedzcie, że czekają na nią nie miłe niespodzianki i nie tylko.
    Tego dowiecie się czytając bloga :
    ja-jestem-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapraszam na prolog opowiadania http://my-blood-is-blue.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ZAPRASZAM DO SIEBIE NA NOWY ROZDZIAŁ.;)
    http://in-my-mind-i-cry-for-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Super blog, przepraszam że nie komentowałam ale szybko czytałam i wychodziłam, zawsze zapominałam. Ale teraz już pamiętam xDD Tak dużo się dzieje, no nie mogę. Dawno nie czytałam tak zajebistego opowiadania ^^
    Zapraszam cię do mnie i mojej przyjaciółki jeśli chcesz
    http://crazyshool1d.blogspot.com/ to stare opowiadanie ale było tylko 5 rozdziałów i teraz w wakacje odnawiamy. Miłego czytania i czekam na następny rozdział z twojej strony ;>>>

    Zayne <33

    OdpowiedzUsuń