Obserwatorzy

wtorek, 11 czerwca 2013

Chapter 46.

Musiałam przyznać, że moje łóżko było najwygodniejsze. Nie było do końca moje, bo moje zostało sprzedane wraz z domem, ale do tego po prostu się przyzwyczaiłam.
Po obudzeniu się rano, chciałam iść dalej spać, nie byłam do końca wyspana, ale coś mi nie dawało.
-Niall mógłbyś się ogolić - mruknęłam z zamkniętymi oczami.
-Miałem to samo powiedzieć tobie - westchnął.
Oboje otworzyliśmy oczy w tym samym czasie. Coś co nam tak przeszkadzało to włosy Whity (maltańczyki mają włosy zamiast sierści). Przy mnie położyła główkę, a przy Niall'u ogon. Wyglądało to przekomicznie. Merdała ogonkiem patrząc się to na mnie to na niego.
-Coś mi się wydaje że chce na dwór - mówiąc to popatrzyłam na Blondyna, by to on poszedł z nią.
-Skąd to wiesz, może jej się jeść chce?
Popatrzyłam na miseczki, które już były puste.
-Miałam psa i wiem co akurat chce.
Westchnął. Oczywiście wziął Whity na ręce i wyszedł. Przekręciłam się na bok, tak że teraz miałam dla siebie łóżko. Niestety by dalej spać musiałam czekać na następną noc.
Wyszłam więc z pościeli i prędko poszłam do łazienki. Gdy wracałam, skierowałam się po miseczki Whity, które dzisiaj nie będą już zwykłymi talerzami, a miseczkami dla zwierząt. Po drodze na czymś się przejechałam i nogi mi się rozeszły, prawie na szpagat. W tym samym czasie wrócił Nialler.
-Nowe hobby, joga? - zażartował.
Nieudolnie wstałam.
-Sprzedawca mówiąc że jest już wytresowana, chyba mówił o odpowiednich godzinach spacerów.
-Jest  dopiero - spojrzał na zegarek - w pół do 1.
-Tak, a Whity trzymała do południa.
-Okej, to ty wychodzisz o 4 rano, a ja w tych godzinach.
Wytknęłam język i rzuciłam mu ręczniki papierowe by zajął się plamą.
Malując się, natknęłam się na kosmetyki dla Niall'a, które kupiłam kilka dni temu i nie miałam okazji by mu je dać.
Wzięłam je więc teraz i od razu mu podałam.
-To nie damskie? - spytał zdezorientowany.
-Nie, wiesz babcine.
Otworzył zakrętkę i powąchał.
-Ładnie pachnie.
-Nie ma za co.
Wstał z fotela i pocałował mnie.
-Dziękuję. Przypomniało mi się że i ja mam coś dla ciebie.
Wyszedł z pokoju, by za chwilę wrócić z pudełkiem ... na buty.
Otworzył je i wyjął neonowo żółte vansy.
-Sądzę, że naprawdę nie potrzebujesz wysokich obcasów. Nie jesteś niska.
Pokiwałam głową z ironią.
-Naprawdę - przekonywał mnie dalej - prosto z LA?!
-Oj dobrze, dziękuję, kiedyś powinnam je założyć.
Zaniosłam je do sterty butów w garderobie i tam też przy okazji przebrałam się. 
Założyłam botki i skórzaną kurtkę bo wiedziałam, że pogoda nie poprawiła się z dnia na dzień i czerwiec nie będzie zbyt słoneczny.
Walizka nadal leżała nie rozpakowana. Kopnęłam ją jedynie w kąt i zeszłam na śniadanie. Po drodze minęłam Lou i Harry'ego uczących Whity schodzenia po schodach. Nie miała chyba ochoty na naukę, bo siedziała na stopniu i nie ruszała się.
W między czasie dostałam sms od Mel. Miałam iść do studia, ale jeszcze nie teraz.
W kuchni był już Niall i jadł... coś. Nie chciałam wnikać, czy jest to kanapka czy raczej jajecznica, więc wcale się nie odezwałam. Sama spożyłam tylko miseczkę musli z mlekiem. W tym domu nikt nie jadł musli, więc jedno pudełko starczało mi na długi czas.
Nie sądziłam że kupię dzisiaj wszystko. Sklep zoologiczny był blisko. Whity zostawiłam z chłopakami, a sama wskoczyłam do auta i zajechałam na miejsce. Kupiłam karmę Royal, kilka kości, parę zabawek, obrożę ze smyczą i trzy miseczki. Rozglądałam się również za łóżkiem dla niej, ale w tym sklepie prócz poduszek 'łóżko podobnych', nie było nic prócz na zamówienie. Nic więcej już nie wzięłam. Szybko wróciłam do domu, przekonana że tego dnia jest jeszcze zimniej.
Gdy wróciłam do chłopaków, oni oglądali telewizję lub mieli zamiar a każdego z nich bardziej zajął laptop.
Whity siedziała obok Niall'a i bawiła się sznurkiem od jego spodni.
Wszyscy byli tak zajęci że nawet mnie nie zauważyli. Wzięłam Whity na ręcę i poszłam do kuchni. Po daniu
jej pierwszej (pierwszej ode mnie) zabawki, zaczęła wesoło merdać ogonkiem.
Gdy jadła swoją porcję, musiałam zająć się piosenką. Najpierw jednak zakradłam się do chłopaków i wzięłam laptopa Niall'a. Jęknął, ale nic więcej nie mówił.
Weszłam na stronę sklepu zoologicznego w Londynie, do którego jak nic nie miałabym dzisiaj czasu na dojechanie. Ale Niall przed lub po próbie, owszem. Długo wybierałam łóżko dla Whity, ale prawie żadne mi się nie spodobało, no cóż jestem osobą wybredną. Jedno było śliczne różowe, ale zdecydowanie za duże.
Zdecydowałam się na to, które wcześniej było jednym z najlepszych. Z otwartą stroną oddałam Niall'owi laptop.
-Musisz dzisiaj kupić to łóżko Whity.
-To na drugim końcu miasta.
-Ale to jest ładne i bliżej nie kupię lepszego.
-Nie mogę jutro? - jęknął. Niall należy do osób leniwych.
-Nie.
-Niall jedź, bo spędzisz tą noc samotnie - zażartował Harry, ale zaraz pacnęłam go ręką.
-Pojadę, od razu po próbie.
Kiwnęłam głową. Po jakimś czasie wszyscy wyszli z domu. Zabrałam Whity i ja również pojechałam do studia żeby mieć je już z głowy.
Ochroniarz przed wejściem i recepcjonistka w holu bardzo się zdziwili, gdy weszłam z psem do budynku, ale żadne prócz odpowiedzenia na moje "Dzień Dobry", nic nie mówili na ten temat.
W pokoju, przeznaczonym do nagrywania piosenek, w którym zwykle się zbieraliśmy by przedyskutować ważne sprawy, tym razem nikogo nie było. Na blacie leżało kilka moich wcześniejszych piosenek, w kącie spostrzegłam gitarę basową, ale nic więcej co mogło oznaczać, że mam tutaj poczekać.
Whity nie była jeszcze do mnie przyzwyczajona, ale to młody piesek, więc szybko jej to pójdzie. Trzymałam ją na rękach przez ten cały czas, a ona ani razu nie zaprotestowała.
Skierowałam się do biura Daiany. BINGO! Tam właśnie byli, ale jeśli przez oni rozumieć Daianę, Melanie, Dany'ego, tekściarza Henry'ego i nauczyciela od wokalu, z którym pracuję od niecałych dwóch miesięcy.
Nikt z nich nie spodziewał się że przyniosę Whity. Tylko Melanie wiedziała o jej istnieniu. Nie była oczywiście źle odebrana. Wszyscy byli zachwyceni jej urokiem i tymi jej czarnymi oczkami, które wyglądały tak, jakby były obrysowane grubą, czarną kredką.
Pierwszym tematem do dyskusji który podjęli była piosenka. Nie chciałam kłamać, więc powiedziałam, że mam na razie tytuł i ogólny pomysł. Nie za bardzo ich to uradowało, ale nie miałam czasu. Zostały mi kilka dni, choć i tak planowałam ukończyć ją tego dnia.
Następnie poinformowali mnie, że wiele moich (w większości) fanek, pisało na stronę MSL z prośbą o kilkugodzinne podpisywanie autografów etc. Zdziwiło mnie to, nie sądziłam, że moja kariera nabierze takiego tempa i nie byłam pewna czy jestem z tego powodu szczęśliwa. Daiana oczywiście zgodziła się na ten pomysł, argumentując go, że będzie dobrą reklamą nowej płyty. Wszystko już było pozałatwiane w Trafecenter - największej galerii w Londynie. 1000 moich zdjęć będzie sprzedawane, a potem ja będę je podpisywać. Świetne zajęcie na wieczór, a już miałam wybrać się na koncert 1D.
Martwiło mnie to, gdzie w tym czasie zostanie Whity. Chyba jedyną opcją jest odwiedzenie Danielle lub Perrie, która jak się ostatnio dowiedziałam, ma przerwę tak jak ja.
Ostatnią sprawą jaka dzieliła mnie od powrotu do domu, był mój pierwszy teledysk. Oczywiście słyszałam na ten temat wiele tygodni temu co nieco, ale teraz miało to być już na serio.
Gdy Whity chodziła po garderobie do której przeszliśmy i wąchała wszystko co leżało na podłodze. Wraz z moją stylistką wybierałyśmy ubrania do teledysku. Miał to być trochę mój styl, ale tylko trochę, bo bez świecidełek i wysokich obcasów. Piosenka nosiła tytuł 'This Is My Paradise' i mówiła o wyluzowanej dziewczynie, która żyje we własnym świecie. Była najbardziej żywa i porywająca, więc tą wybraliśmy.
Nareszcie mogłam wracać. Dany zaoferował się, że przyjedzie po mnie punkt 6 (wieczorem) by mnie zabrać na rozdawanie autografów.
Po zabraniu Whity, która zabrała się za sznurek od identyfikatora jednego z pracowników, pośpiesznie udałam się do auta. Po drodze do domu, musiałam zatankować, bo jak nic na mojej ulicy pewnie bym pchała samochód, a tego przy takiej pogodzie nikt by nie chciał. Choć są i tacy, którzy lubią zimno, deszcz i burze, jedną z takich osób jest Samantha. Nigdy jej w tym zamiłowaniu nie rozumiałam, więc nigdy na ten temat się zbyt nie odzywałam, bo mój niewyparzony język zawsze przyczynia się do kłótni lub innych nieprzyjemności.
W domu od razu po zjedzeniu paczki ciastek i po podaniu Whity jej porcji karmy z kurczakiem, zabrałam się za piosenkę. Mało grałam na gitarze, ale spędzając 5364675786 godzin na słuchaniu jak to robi Niall, trochę podłapałam od niego. Wzięłam duży zeszyt i notowałam to co miała do tej pory. Na początku nic nie wychodziło, wyrywałam jedną kartkę za drugą. Whity słuchała tego co tworzyłam, obgryzając uszy swojego króliczka. We can, we can change the world. Sam tytuł skojarzył mi się w końcu z Niall'em. Można było go odbierać na różnoraki sposób, a mnie akurat tak. Wtedy same słowa popłynęły. Miała być to wolna ballada, a przypominając sobie to co przeszłam z nim, tak nie mogło być.
Na sam koniec zaśpiewałam tą piosenkę, sprawdzając czy jest w stylu poprzednich.
We can, We can, We can,
We can, We can, We can,
We can, We can, We can,
We can, We can, We can,
We got the world in our hands
Now were gonna start a new day
I saw my feet hit the sidewalk
Now I’m gonna make my own way
We are not own our
Own on our own
We’ll share this moment

‘Cause we can
We can (x3)
Change the world
With every footstep
We’re taking the journey
We’re gonna do the little thing,
The big think
Everything we can
‘Cause we can
We change the world
Yeah! Yeah! Yeah!

What’s your name?
Wont,cha stand out?
Turn it up, it’s time to play
You wanna give it all you got
If you want it. Then you got it made
We grab the microphone,
microphone
We’re gonna own it!

‘Cause we can
We can (x3)
Change the world
With every footstep
We’re taking the journey
We’re gonna do the little thing,
The big think
Everything we can
‘Cause we can
We change the world

We got the world in our owns hand
We got it (x3)
We change the world

We got the world in our owns hand
We got it (x3)
We can (x3)
Change the world!
With every footstep
We’re taking the journey
We’re gonna do the little thing,
The big think
Everything we can
‘Cause we can
Change the world

We we got it
Oh,oh
We got the world at our fingertips
I said We we got it
Oh,oh
We got the world at our fingertips
I said We we
We can change the world!
Oh, Oh
We got the world at our
Oh we can! Oh we can!

I said We we got it
Oh,oh
We can change the world!
We can (x7)
Change the world!
We can (x3)
Oh! Oh!
We can (x3)
 Gdy skończyłam brzdąkać na gitarze, ktoś wszedł do domu, a Whity pobiegła sprawdzić kto.
Po chwili ukazał się Harry z Lou i Niall niosący wielkie pudełko zapewne z łóżkiem dla naszego pieska.
Chłopaki zajęli się otwieraniem, a ja ukryłam tekst, który napisałam by nie wyszło na to że jest kiepski. Chciałam najpierw pokazać go Melanie, bo wiedziałam że ona na pewno nie będzie się śmiać. I tak byłam na nią trochę zła, że nie powiedziała nic o jej związku z Harry'm, ale może miała własne powody.
Nowe łóżko sprawiło Whity ogromną radość. Wchodziła do niego i wychodziła. Wkładała do niego zabawki i wyjmowała je.
Po jakimś czasie, Harry i Lou pojechali na miejsce koncertu, choć mieli jeszcze masę czasu. Niall też zaczął się zbierać.
-Kto zostanie z Whity? - spytałam go, gdy i ja już się przebrałam i siedziałam na dole, czekając na Dany'ego.
-Ehm, nie wiedziałem że wychodzisz, ale mogę ją wziąć, dam ją Lou lub zwierzęta, albo Lux, będzie miała masę zabawy.
-Serio? Już myślałam że będę musiała odwiedzić Danielle.
-Co do Dan, to mogłabyś się z nią spotkać. Liam nam nic nie mówił, ale wydaje mi się, że trwają u nich ciche dni. Nie mówi o niej tyle co kiedyś.
-Spróbuję ją odwiedzić w najbliższym czasie, zobaczę jak mieszkają. Może zahaczę też o Zayn'a i Perrie.
-Super. Pa, zobaczymy się wieczorem. - pocałował mnie i razem z Whity wyszedł.
Punkt 6 przyjechał Dany. Zabrał mnie na podpisywanie autografów, jak to było ustalone. Przed galerią, chyba ku zdziwieniu wszystkich, było masę ludzi, głównie nastolatek. Gdy wyszłam z auta, z każdej strony wydzierały się i próbowały mnie dotknąć, ale Dany skutecznie mnie ochraniał.
W środku rozstawiony był duży stół za którym stało jedno krzesło. Usiadłam za nim i zaczęli wpuszczać ludzi z zewnątrz. Po lewej ode mnie strony sprzedawano moje zdjęcia i musiało tam być wiele sprzedawców, bo szybko się uwijali.
Niektóre dziewczyny, gdy podpisywałam im zdjęcia filmowały mnie i zadawały dość trudne pytania, tj : ile chcę mieć dzieci z Niall'em lub czy to właśnie z nim chcę się związać w przyszłości. Było to tak jakby odniesienie do mojej sytuacji, jakby wiedziały że mi się oświadczył. Od tamtego pytania, próbowałam trzymać prawą rękę pod stołem.
Te kilka godzin minęło bardzo szybko. Ręka bolała mnie niemiłosiernie, ale była poniekąd szczęśliwa, tyle osób przyszło, a zdjęć dla kilku z nich zabrakło. Na pewno Daiana coś takiego będzie chciała powtórzyć.
Wróciłam do pustego domu i od razu skierowała się do łazienki. Nie miałam ostatnio czasu na długie kąpiele, musiałam się zadawałaś szybkimi prysznicami, ale teraz weszłam do wanny z waniliowym aromatem. Siedziałam tak długo, aż usłyszałam kroki na schodach. Pewnie to Niall wszedł do mojego pokoju, bo Whity zaczęła drapać w moje drzwi. Wyszłam czym prędzej i od razu ją wyściskałam - moje oczko w głowie. Niall - moje drugie oczko w głowie, też dostał buziaka.
Whity położyłam w nowym łóżku, a sama położyłam się w swoim, czekając na Niall'a. Gdy przyszedł, położył się obok i przytulił mnie, tak że leżeliśmy bardzo blisko siebie. W pewnym momencie przerwała nam Whit, która wskoczyła na łóżko i gryzła rękę Niall'a którą mnie obejmował. Gdy ją podniósł, położyła się właśnie w tym miejscu.

-------------------------------

I jak?  Mam nadzieję że nie jest bardzo nudny, bo się starałam.:) Nie pozostaje mi nic więcej do dodania jak do następnego :D

11 komentarzy:

  1. KOCHAM !!! :D Whity jest cudna <3 Ale czekam również na trochę więcej Niallivii :D :D <3 Takie połączenie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oww słodziaśne ;D
    Piesek ich obudził... Haha nie ładnie.
    Haha Najlepiej wysłać biednego Niala na spacer.;)
    Hahah no, ale słoodko im z tym psiakiem.
    Whity... Lubie ją♥
    W ogóle lubie psy ;>
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam Bella♥

    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobaaa mi się chcę następny!! http://he-is-just-a-friend.blogspot.nl/2013/06/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny , ale możesz dać więcej Olivii i Niall'a :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozpoczęłam nowe opowiadanie! Serdecznie zapraszam, mam nadzieję, że Ci się spodoba :)
    http://estar-9-contigo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super i też zgadzam się że za mało Niall'a i Olivii. ;-) Ponadto ciągle jaram się Whity <3
    Nie mogę doczekać się następnego !

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdzial dosyc ciekawy :-). Zdecydowanie za malo Nialla i Olivi xd
    Fajny szablon i o czywiscie zdjecia coraz ciekawsze po prawej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozbawiły mnie te "babcine" kosmetyki. Super rozdział i na tą chwilę nie mogę doczekać się następnego *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział ;*
    Przepraszam, że niezbyt często komentuję, ale nie mam zbytnio na to czasu, co nie oznacza, że nie czytam twojego bloga :)

    Weny i czekam na następny ;3

    http://socanwedoitalloveragain11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na nowy rozdzial i czekam na nastepny! :-)

    u-and-me-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń