Obserwatorzy

niedziela, 17 marca 2013

Chapter 30 :*




Dzień zapowiadał się bardzo przyjemnie. Światło przedzierało się przez szyby od samego rana. Towarzyszyły podczas porannego prysznica i potem podczas wybierania ubrań na nadchodzący dzień.
Nie miałam tak samo dużo czasu jak wczoraj, dziś wstałam dopiero po 11, dlatego czas mnie gonił, jak i również Samantha, która już siedziała na dole i rozmawiała z chłopakami.
Ja nadal tkwiłam przed szafą, wreszcie wzięłam pierwsze lepsze ubrania, dobrałam dodatki i już gotowa zeszłam na dół.
Najpierw dopadli mnie Niall i Louis, z zażaleniami że i dziś nie zrobiłam babeczek. Obiecałam im za to że po drodze coś im kupię.
Zanim jeszcze poszłam przywitać się z Sam, Nialler zaciągnął mnie do kuchni.
-Zdążysz na 3.PM?
-Chyba tak, ale czy ja na prawdę muszę iść? Przecież ani Dan ani Perrie czy El, nie chodzą więc czemu akurat uwzięliście się na mnie.
-A właśnie że nie, Eleonor też przyjdzie, a Perrie będzie ze swoim zespołem.
-Jakie pocieszenie.
-Iiii chce się pochwalić jaką mam ładną dziewczynę.
-Czyli masz jeszcze drugą?-zażartowałam a on wywrócił oczami.
Na drogę cmoknął mnie w usta i wyszłam do Sam, która już powoli zaczynała się denerwować.
Ładny uśmiech przekonał ją do wstania z kanapy. Kilka minut później jechałyśmy już moim samochodem w stronę budynku, zamieszczonym pod adresem który dostałam wczoraj.
Samantha, zawsze jeździła taksówkami, nie do końca zawsze. W wieku 16 lat jechała samochodem, jeszcze bez prawa jazdy. Podsumowując to, samochód już nie nadawał się do niczego, a ona wyszła z tego cudem. Teraz została jej tylko trauma.
Ja i Alexis nigdy jej do tego nie przekonywałyśmy, bo wiedziałyśmy że to nic nie wskóra. Na samym początku próbowałyśmy, potem dałyśmy sobie spokój.
Jednak obie dobrze do dzisiaj wiemy, że to jej kiedyś minie. Prawdopodobnie kiedyś.
GPS pomógł nam dotrzeć na miejsce, gdyż bez niego na pewno bym nie wiedziała gdzie jechać. Londyn nie zalicza się do MAŁYCH miast.
Nadal miałam nadzieję że to jakiś głupi żart. Bo nie wydawało mi się możliwe że tak znana marka jak Channel, wybrało mnie spośród tłumu. Było to wręcz niemożliwe.
Wszystko wyglądało jednak bardzo profesjonalnie. W hollu kilku ochroniarzy, którzy wskazali nam recepcje.
Po wjechaniu windą na następne piętro, mnie i Sam czekał szok.
To była jednak prawda. Kilkudziesięciu ludzi, biegających z ubraniami po hollu od pokoju do pokoju. Nikt nie zwracał tutaj kto wchodzi lub wychodzi, to była tylko i wyłącznie praca ochroniarzy na dole, tutaj jedynie kręciła się praca.
Skoro jednak nikt nie zwracał na mnie uwagi, trudno było znaleźć biuro którego szukam, biuro dyrektorki.
Szłyśmy na przód, oglądając co dzieje się przez uchylone drzwi. Gdy już przeszły całość wzdłuż, szukałyśmy ratunku właśnie w tych pokojach.
Pierwszy lepszy, trwała właśnie sesja. Pięć dziewczyn, wyższych ode mnie o głowę a może nawet więcej, wdzięcznie wyginały się do aparatu. Zero uśmiechu, zero jakichkolwiek emocji.
Stałyśmy tam i oglądałyśmy je póki się nie skończyło, a wszyscy rozeszli.
-Szukacie kogoś? - podeszła do nas Blondynka jedna z tych które przed chwilą pozowały przed obiektywem.
Nie była juz tak samo chłodna i poważna, teraz emanowało od niej ciepło i optymistyczna energia, szeroko się uśmiechała.
-A tak, miałam dzisiaj tutaj przyjść tylko nie mam pojęcia gdzie.
-Chodźcie za mną.
Wymieniłyśmy z Sami spojrzenia wyrażające ulgę w poszukiwaniach.
Okazało się że to wcale nie na tym korytarzu znajdował się ten pokój.
Nasza 'pomocniczka' odeszła gdy zostałyśmy pod drzwiami.
Sam również została na korytarzu, musiałam wejść tam sama.
Głęboki wdech i nacisnęłam klamkę.
                                                         *
Nie było tak źle jak myślałam, kobieta która kierowała całym życiem firmy okazała się bardzo miła i pomocna.
Ku moim zdziwieniu dostałam również miejsce w jutrzejszej sesji, co było chyba dość dużym osiągnięciem skoro jestem tutaj ta NOWA.
Dostałam również nowy 'prezent'. Po wczorajszym naszyjniku, teraz przyszedł czas na portfel. Nie miałam pojęcia czemu dostaję takie rzeczy, ale chyba była to część reklamy.
Jeśli chodziło o umowę i 'wynajmowanie na własność' to nic takiego nie podpisywałam. Dyrektorka zaproponowała mi całkowitą wolność, czyli będę mogła występować w sesjach, ale w każdej chwili mogę z niej zrezygnować.
Przygodę w modelingu nie zamierzam zaprzątać sobie głowy na dłuższym dystansie czasowym. Sama nie wiem po co się w to wplatałam. Osoby z niecałym 170 wzrostu mogą sobie tylko pomarzyć o karierze modelki, a moja oferta spadła tak jakby z nieba. Postanowiłam spróbować i zobaczyć co z tego wyniknie.
Całość nie zajęła mi dużo czasu.
Już o 1.PM kierowałyśmy się razem z Sam do niej. Oczywiście tylko po to by ją podwieźć.
Wracając wstąpiłam tylko do cukierni. Miałam się poprawić po tym jak dzisiaj nie zrobiłam chłopakom babeczek (chociaż nie musiałam), więc postanowiłam coś dzisiaj kupić.
Z gotowymi łakociami wróciłam do domu.
Z powodu mojego dzisiejszego spotkania, chłopaki postanowili uszykować się w domu. Gdyby nie to już dawno siedzieli by przed lusterkami.
Lou i Liam siedzieli już prawie gotowi na kanapie. Dałam im słodkości które kupiłam i weszłam szybko do góry, by też się przygotować, choć o wiele bardziej wolałabym siedzieć w fotelu i czytać jakąś książkę.
Weszłam do pokoju, jednak ekspresowo mnie z niego wywalono, gdyż tam szykował się Niall. Pierwsza rzecz, był to mój pokój, a druga to to że sam Niall protestował i pozwalał mi wejść, jednak jego stylistka uważała ze się będzie rozpraszał.
Nadal tkwiłam na korytarzu. Każde drzwi były zamknięte.
Aż... jedne drzwi się uchyliły. Od samego początku nie byłam w tym pokoju. Był cały pusty, ściany i podłoga były białe. Nigdy nie pytałam o niego chłopaków, bo nie było też sposobności, był to po prostu wolny pokój.
Zanim zdążyły się za mną zatrzasnąć drzwi, odszukał mnie Niall, już w pełni gotowy.
-Co to za pokój? - zapytałam go.
-Nigdy tu nic nie było, a czemu pytasz?
-A kiedykolwiek tu coś będzie?
-Myślę że nie.
-No to już wkrótce się zmieni.
Wywrócił oczami i wyszedł za mną. On zszedł na dół, a ja wreszcie poszłam się przygotować. Wszystko miałam uszykowane już od wczoraj i wisiało na wieszaku. Od dodatków, przez torebkę aż do butów i oczywiście sukienka.
Szybko nałożyłam delikatny makijaż, maskara i morelowy błyszczyk.
Końcówki włosów wyprostowałam i ubrałam się.
Gdy zapinałam buty, drzwi się uchyliły a do pokoju weszło jakieś dziecko.
Miałam już wstać do niej, gdy ukazał się również Nialler.
-Gotowa już ? - spytał mnie.
-Tak, a co to za dziecko?
-Nie znasz Lux? To córka naszej makijażystki.
-Nie miałam okazji.
Uśmiechnęłam się do niej, a ona słodko się zaśmiała i schowała twarz w małych rączkach.
Blondyn wziął ją na ręce i zeszliśmy na dół, gdzie oddał ją Hazzie.
Jednak nikt jeszcze nie szykował się do wyjścia. Wszyscy już wystrojeni siedzieli na sofie i jedli to co kupiłam, a taca powoli się opróżniała.
Gdy wreszcie skończyli, wsiedliśmy do dużego, czarnego minivana i z sekundy na sekundę byliśmy bliżej miejsca, w którym chłopaki mieli dostać którąś z kolei nagród.
Dopiero gdy spotkaliśmy Lou i Eleanor na miejscu, zorientowałam się że on nie jechał z nami.
Sama nie wiele wiedziałam jak to wszystko się odbywa, dlatego niczym rzepa przyczepiłam się do Niall'a i nie odstępowałam go na krok by przypadkiem sie nie zgubić.
Moim najgorszym przeżyciem tego wieczoru był czerwony dywan. Najpierw poszli Harry, Zayn i Liam. Zdjęcie. Louis i El. Zdjęcie. Za nimi poszliśmy i my, a le ja zamiast się uśmiechać zastygłam w blasku fleszy, które dochodziły niemal z każdej strony. Trwało to jednak ułamek minuty jednak i tak na mojej twarzy pojawił się grymas zamiast uśmiechu.
Później już zleciało szybko, chłopaki dostali 3 nagrody, więcej nawet niż obstawiali.
Następnie czekała nas impreza. Nie za bardzo się na to cieszyłam. Moja głowa nigdy dobrze nie funkcjonowała po alkoholu, zawsze odlatywałam i więcej i więcej, a skoro miałam jutro mieć sesje, nie chciałam leczyć też w tym czasie kaca.
Niall znalazł na to złoty środek. Jednemu z ich ochroniarzy powiedział żeby nas odwiózł do domu o północy, nawet jeśli nie będziemy chcieli.
Wtedy już całkowicie się rozluźniłam, wiedziałam że z rana nie znajdę się gdzieś pod stołem tylko w domu.
Drink za drinkiem, toast za toastem. Gdy ja już powoli odpływałam w 'mój świat' , chłopaki nadal byli normalni. Nie dawałam tego po obie poznać, śmiało piłam to co mi nalewali, aż ... czułam się jak we śnie, czarnym śnie.
                                                               *
Obudziłam się w domu, na kanapie w salonie. Wszystko by grało, prócz tego jak wyglądałam...
--------------------

Wiem ! Kolejny z mojej serii nudnych rozdziałów, ale ja nie mam czasu pisać i to co mogę piszę rano, albo późnym wieczorem. Na szczęście ' niedługo' wakacje :DD
Niestety bliżej jest egzamin;/ współczuję wszystkim którzy będą go pisać razem ze mną
 PS: W poprzednim rozdziale było tylko 7 komentarzy , teraz ma być 10 bo nie dodam nn :*
.i jak widzicie po boku jest zmiana w 'obsadzie' , zajrzyjcie do zakładki Heroes by dowiedzieć się więcej :)

13 komentarzy:

  1. Wow świetne. Z tą sesją to bardzo fajny pomysł hehe :)
    Bardzo podoba mi się ten rozdział ^^
    Czekam nn :*
    Całuje Nana <3

    OdpowiedzUsuń
  2. |SPAM|SPAM|SPAM|
    Na :
    love-magic-mistakes.blogspot.com
    pojawił się pierwszy rozdział. Mam nadzieje, że wpadniesz i wyrazisz swoją opinię – postaram się zrewanżować.:)
    A o to kawałek rozdziału: „Chłopak zachwiał się, co zmusiło go do natychmiastowego zajęcia jednego z plastikowych krzeseł. Ciemnooki starał się uspokoić zaciskając dłonie na krańcach krzesła. Łącząc powieki widział mnóstwo obrazów – przerażających, pięknych, czarnych lub kolorowych. Nie mógł wyróżnić jednego, konkretnego – było ich zbyt wiele. Spróbował wstać, jednak jego ciało odmówił posłuszeństwa. Wydobył z gardła cichy jęk bólu mając nadzieje, że ktoś go usłyszy. Jak się okazało na próżno…”
    Przepraszam za spam i mam nadzieje, że mimo to cię nie zniechęciłam♥

    OdpowiedzUsuń
  3. super pisz dalej !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział
    pisze to chyba 10 raz z rzędu i jak zwykle czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudeńko :)
    Wsumie znalazłam tego bloga dwa dni temu i już wszystko przeczytałam xD
    Genialnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, czekam na next ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny, tak jak nagłówek *.* Czekam, na nn :)

    U mnie na blogu http://beautiful-magic-and-scared.blogspot.com/ pojawił się 6 rozdział było by mi bardzo miło gdybyś weszła + bardzo licze na komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczny nagłówek. :) Rozdział jest świetny. ;*
    Bardzo mi się podoba. Czekam na kolejny. Weny kochana. ;D
    P.S. U mnie nowy. :)
    jestemnormalnaonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. jest super dodaj następny !

    OdpowiedzUsuń
  10. mija tydzień a ty nie dodałaś nowego rozdziału :'(
    dalej ten był super :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo ze nie jestem niewiadomo jak fanka one direction to w twoim opowiadaniu sie zakochalam . Po prostu jest wspaniale.
    W wolnej chwili zapraszam do mnie.
    Zgapilam od ciebie pomysl ze stylizacjami .
    Mam nadzieje ze sie gniewasz :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. [SPAM]
    Jenna Miller, Skylar i Zayn Malik, Jason Dallas i Niall Horan to paczka nierozłącznych przyjaciół uczęszczających do słynnego Yale University w mieście New Haven, części wielkiego obszaru metropolitalnego Nowy Jork. Ci studenci Yale University to rozpuszczone oraz niezwykle mądre i inteligentne dzieci bogatych rodziców, które tolerują wyłącznie swoje towarzystwo. Ich życiem kieruje nauka i imprezy. Z czasem za sprawą miłości wiele spraw się komplikuje.. Przyjeżdża pewna osoba i wiele miesza w relacjach między dawnymi przyjaciółmi.
    Czy nierozłączna paczka z Yale University sprosta przeciwnościom losu? A może ich przyjaźń ulegnie zniszczeniu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając naszego bloga.
    http://river-full-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie piszesz! Zapraszam do mnie, na nowy rozdział, z twoją imienniczą w jednej z głównych ról. (;

    famouskilljoys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń